A teraz popatrzmy sobie na miasto gdzie ja mieszkam. Gorlice, tylko 10x wieksze, dziury? jak stad do, eee do... no daleko. Niektore sa tak glebokie ze cala stopa mi wejdzie. Sciezki rowerowe? Ha, dobry zart, po co one komu. Ok, zawsze zostaje park... no ale nie z radzieckim asfaltem, ostatnio byl kladziony 30 lat temu, dopiero dzisiaj poprawiaja, akurat ten odcinek gdzie nikt nie chodzi. Dobra, musi byc rynek albo jakis plac. Tak, rynek ma tak wielki spad w dol, ze musieliby mnie zbierac z muru, a place to tzw ruskie rynki czyli hulaj dusza rob co chcesz. No to pozostaja niebezpieczne ulice, wszystko super, ale miasto wpadlo na pomysl: "Zabrukujmy wszystkie drogi! nie bedziemy musieli latac dziur!". Glowna ulica dla spacerowiczow to mamucia skocznia zakonczona centralnym wyjsciem na najruchliwsze rondo. Wiec czego wiecej chciec
Chcialem porownac najbardziej zacofana europe (hiszpanie) z polska. Takze jak wiadomo brakuje nam 15 lat do dorownania im. Ale polske stac na usprawnienie sciezek rowerowych, torow wrotkarskich, a nie "OBIEKT ZAMKNIETY, ZAPRASZAMY NIGDY". Przeciez codziennie topi sie osiemnascie lodowcow i ginie 20 foczek, przez to ze auta sa wazniejsze niz aktywny, zdrowy tok zycia.
Podpisujcie sie podemna, potem sie wymysli po co!
